Po zostawieniu dzieci u rodzinki ruszyliśmy w droge i po jakiejś godzinie domyśliłam się dokąd jedziemy :-). Mężuś zarezerwował nam dwie noce w hotelu spa do którego pojechaliśmy pierwszy raz około 2 lata temu i wiedzieliśmy że musimy tam kiedyś wrócić... Hotel jest na samym brzegu rzeki którą widać z każdego okna i która wprawia w naprawdę cudowny nastrój i wręcz zmusza do relaksu! Pokoje też są niczego sobie :-)
Oczywiście podczas pakowania stanęłam przed wielkim dylematem czy zabierać robótkę i jeśli tak to którą... W ostateczności stwierdziłam że będę czytać książkę ale na wszelki wypadek spakowałam jedną robótkę ;-). No i dobrze że tak zrobiłam bo jak zajechaliśmy na miejsce okazało się że książki nie ma w walizce... Dziwiłam się temu aż zadzwoniła bratowa męża i powiedziała że spakowałam dzieciakom dziwne rzeczy (???)... W torbie córki m.in. znalazł się ziemniak, mały plastikowy pojemnik i jedna męska skarpetka :-D. Wygląda na to że córka (ma 3 latka) postanowiła pomóc... No i stwierdziła pewnie że książka mi się nie przyda ;-). Tak więc wyszywam magnolię
Pozdrawiam Was serdecznie z raju!!! :-)


















.jpg)



