Matko jak ten czas leci. Toż to już luty... Są momenty gdy jestem przerażona tą prędkością, ale z drugiej strony niech ta emerytura przyjdzie jak najszybciej żebym miała czas na haftowanie :-D.
No ale do rzeczy. Przyszedł luty a wraz z nim kolejne zadanie Diany (tutaj można znaleść tutorial przygotowany przez Dianę na bardzo ładną zakładkę klik). No i już tradycyjnie coś czego wcześniej nie robiłam a mianowicie zakładki. Do tej pory tak się skupiałam na haftowaniu obrazków że takie śliczne drobiazgi wogóle mnie nie interesowały. A teraz co, wsiąkłam na dobre i już głowa pełna pomysłów na nowe. Ale o tym za chwilkę. Narazie pokażę Wam tą moją pierwszą...
Ktoś pewnie powie że poległam przy wykańczaniu ale wierzcie lub nie w taki efekt właśnie celowałam :-). Uwielbiam czytać i mimo że kocham nowe pachnące książki to i tak wolę te moje stare wysłużone żółte i utłuszczone od powtórnego czytania i tego samego oczekuję od tej zakładki :-). Chcę żeby brzegi sie wystrzępiły bo tylko wtedy będą pasowały do moich najukochańszych książek :-). A tu jeszcze parę fotek...
Wyszywałam na szarym lnie 40ct jedną nitką muliny. Kolorki to DMC 500 i 501. A wzorek... Cóż okazało się że sampler który obecnie wyszywam to świetna skarbnica ciekawych szlaczków idealnych na zakładki... Z jednego już skorzystałam a reszta czeka :-).
No i jak wcześniej wspomniałam wsiąkłam na całego i już mam w planach kolejne... Jeden z tych planów narazie przelałam na papier bo będzie to wzorek mojego autorstwa...
Jak widać jest bardzo zainspirowany zakładką Diany :-). Kocham koronki i stwierdziłam że jedną sobie wyszyję ;-). Efekty pracy już niedługo...
Witam nowe obserwatorki :-). Dziękuję Wam wszystkim za przemiłe komentarze. Trzymajcie się ciepło i do następnego ;-).
























